Koko koko, A2 spoko...

Po prostu nie mogłem się powstrzymać. UEFA EURO 2012 już trwa, na Stadionach i w strefach kibica coraz ciekawiej - a ja zaczynam od autostrady...

Wierzcie albo nie - w niedzielne południe zabrałem swojego synka na przejażdżkę samochodem. Zamiast spaceru - właśnie na przejażdżkę. Nie byle jaką.

Jestem maniakiem motoryzacji, wprost uwielbiam jazdę samochodem. Więc pamiętając o niedawno ogłoszonej "przejezdności", tak słynnej jak schody na Stadionie Narodowym, postanowiłem na własne oczy przekonać się jak sprawy się mają. Żeby nie było - nie jestem absolutnie apologetą naszej krajowej "myśli budowlanej" w zakresie drogownictwa ani wciąż ograniczanego programu budowy autostrad i dróg ekspresowych. Tak jak zapewne większość z nas, dostaję szału przechodzącego w zobojętnienie, jadąc 3 godziny drogą S-8 (a raczej - "S-8 in spe") pomiędzy Radziejowicami a Piotrkowem.

Ale muszę przyznać, że dzisiaj poczułem prawdziwą przyjemność. Przypomniało mi się jak kilka lat temu jeździłem po Chorwacji, za każdym razem ciesząc się nowym kawałkiem autostrady, mostem, tunelem. I dzisiaj, jadąc te sto kilometrów autostradą wokół której widać jeszcze mnóstwo pracy, bardzo, bardzo byłem dumny z tego że Euro tak pomogło i że ta zakrzyczana "przejezdność" jest faktycznie możliwością komfortowego przejazdu nową A2 jak i nową jakością dla nas - Polaków.

Czułbym się jeszcze lepej gdyby politycy trzymali się od tego kawałka drogi z daleka. Zostawcie go nam, kierowcom, a ci którym przejezdność się nie podoba - niech dalej jeżdżą sobie starą "dwójką" przez Ożarów. A do Pana Ministra Nowaka mam prośbę - A1 i S8 tak samo przejezdne, do końca roku...

Nie mogłem się powstrzymać :)

A w nawiązaniu do samych Mistrzostw - widzieliśmy wczoraj dwa mecze świetnych drużyn, na dwóch najbrzydszych stadionach UEFA Euro 2012. Oczywiście rzecz gustu, moja subiektywna opinia... ale przekaz telewizyjny realizowany przez UEFA jest w stanie z każdego miejsca wykrzesać piękny obraz. Naprawdę perfekcja. A żeby jeszcze nieco osłodzić - trawa w Charkowie przepiękna, gęsta, super.

Pierwszego dnia miałem przyjemność oglądać mecz otwarcia na Narodowym. Już wyjeżdzając z domu czułem, że będzie duszno. A wystarczyło po burzy otworzyć dach i przewietrzyć. Wszyscy się uczą, będzie coraz lepiej. Byłem naprawdę dumny z ekipy NCS, widziałem ich przy pracy. Dumny, to właściwe słowo :)

Trochę zaniepokoił mnie incydent na Stadionie we Wrocławiu. Mam na myśli oczywiście "zielonych" i "pomarańczowego" poturbowanych przez rosyjskich kibiców. Ma rację Marcin Herra, który komentując na gorąco to wydarzenie zwrócił uwagę że bezpieczeństwo na Stadionie jest domeną organizatora - UEFA, Euro 2012 Polska. Ale moją uwagę zwróciło coś innego - bezradność, zagubienie, brak natychmiastowej reakcji, procedury awaryjnej... Pewnie nie mieli okazji przećwiczyć, w końcu przed Mistrzostwami mieliśmy ogólnopolską awersję do meczów podwyższonego ryzyka na Stadionach Euro. Widziałem kiedyś niemal identyczną sytuację na stadionie The Emirates w Londynie - początek podobny ale finał zupełnie inny. Warto być konsekwentnym i odróżniać etap zabawy od momentu eskalacji, błyskawicznie reagując ale także wyciągając wnioski po każdym meczu.

A za chwilę - dwa kolejne polskie Stadiony w akcji. Miasta, strefy kibica, punkty handlowe, restauracje, komunikacja miejska... Start! Trzymam kciuki za przyjaciół z Gdańska i Poznania :)
Trwa ładowanie komentarzy...