O autorze
Mam 37 lat, urodziłem się i studiowałem w Warszawie - SGH, Politechnika Warszawska. Mam dyplom MBA University of Minnesota oraz Project Management Professional z George Washington University. Pracowałem w Leroy Merlin, Era (t-mobile), PKN ORLEN a od lutego 2008 związałem się z projektem Euro - najpierw w PL.2012 jako wiceprezes a później w Narodowym Centrum Sportu jako prezes, aż do lutego 2012.
Od kwietnia 2012 działam samodzielnie, prowadząc działalność doradczą w zakresie zarządzania.
Mój sport to żeglarstwo, amatorsko także narty i górskie wędrówki. Moje hobby to fotografia. Mam trójkę dzieci w tym dwie córki i najmłodszego synka, który w dniu rozpoczęcia UEFA Euro 2012 skończyl miesiąc.

Boniek na Piątym Stadionie a Wielki Oligarcha - w Loży Prezydenckiej

W Loży Prezydenckiej na Stadionie Narodowym już jutro zasiądą goście rosyjskiego oligarchy. Boniek z Figo i Van Bastenem zapraszają na Piąty Stadion. Bez związku? Pozornie...

Ale jeszcze przed głównym daniem, którym będzie opowieść o pazerności i reklamach, krótkie podsumowanie wczorajszego dnia. Moje subiektywne rzecz jasna.

Dwa kolejne polskie miasta zdały niełatwy egzamin, dwa kolejne Stadiony pięknie zaprezentowały się Europie. Podziwiam szczególnie Poznań i Wrocław, gdzie odbędą się tylko po trzy mecze. Jakiego skupienia i relfeksu wymaga zorganizowanie trzech spotkań - najlepiej oddał szef Red Bull Areny w 2008 roku. W rozmowie ze mną, po trzecim meczu podsumował: pierwszy mecz to była klęska, na drugim jakoś się ogarnęliśmy. Trzeci poszedł jak należy. Trzeci - czyli ostatni.

Zawsze znajdzie się kilku, kilkunastu nietrzeźwych i rozgrzanych typów którzy chcą pokazać mięśnie i odwagę. Widziałem to w Niemczech na Mundialu, widziałem i w Austrii, a nawet - przed finałem Ligi Mistrzów w Londynie w 2011. Zdarza się i zdarzać będzie. Konsekwentnie, stanowczo - w Polsce można się dobrze bawić ale przeginać nie wolno.

Ciekawa sprawa z murawą, po raz kolejny. Tym razem błyszczał Poznań, wreszcie! Gdańsk, dotychczas bez skazy na zielonym obliczu, nie zyskał uznania w oczach Hiszpanów. Widać UEFA też nie jest nieomylna w obrębie słynnych 23 milimetrów.

Ale do rzeczy. UEFA jak wiadomo komercyjna i bogata jest, dlatego jak mało kto strzeże swoich praw. Swoich i praw tych, którzy jej płacą. Dlatego od Państw - Kandydatów wymaga na etapie kwalifinacji podpisywania gwarancji i umów, które nie śniły sie nikomu kto zajmuje się rynkowym biznesem. Między innymi, w 2007 roku Polska złozyła gwarancję wprowadzenia specjalnej ustawy "o ważnych wydarzeniach sportowych". Ba, treść tej ustawy, napisanej przez jedną z renomowanych warszawskich kancelarii prawnych, była załącznikiem do jednej z tych "gwarancji". Gdyby ta ustawa weszła w życie, przed meczami oglądalibyśmy jedynie swojskie reklamy z Ministrem Rolnictwa Markiem Sawickim, bowiem wszelkie inne publikacje, jakiekolwiek nawiązywanie do symboliki mistrzostw, piłki nożnej, broń Boże w zestawieniu z liczbą "2012" byłyby całkowicie zakazane. Szczęśliwie ustawa przepadła - celowo lub nie - w urzędniczej machinie i dzięki temu "ambush marketing" kwitnie w Polsce jak przy okazji każdych innych ME w piłce nożnej. Co ciekawe, w 2012 UEFA nie udało się skompletować ani 10 "sponsorów głównych" (jest ich 9) ani 4 "sponsorów narodowych" (mamy tylko dwóch, ciekawe swoją drogą czy wiecie Państwo jakich).

W telewizji błyszczą Media Markt, Lidl, Biedronka, Warka i Tyskie. T-Mobile przed każdym meczem puszcza oko do widzów. Orlen zachęca do odbierania piłek z pomocą Tomasza Karolaka. Nawet mój ulubiony kefir zyskał piłkę na etykiecie. Wielkie polskie uznały, firmy że dużo lepszą decyzją było wydanie pieniędzy na kampanię reklamową niż pakiet "krajowy" za 3 miliony Euro. Oj słusznie uznały... I dobrze, że tej restrykcyjnej ustawy udało nam się uniknąć.Bo zostało by nam oglądanie przed meczem Ministra Sawickiego, dzięki któremu wiem, że obfity mamy plon.

Z drugiej strony, podpisując wszelkiej maści gwarancje i zobowiązania, przekazaliśmy Stadiony UEFA w całości, tak samo boisko, szatnie jak i loże. W tym - Lożę Prezydencką na Stadionie Narodowym. Można ją było jedynie odkupić - byłem zwolennikiem takiego rozwiązania, warto być godpodarzem na własnym Stadionie choćby i za milion Euro - ale wiem, że polityka jest polityką i tak czy owak źle jest.

No a już jutro - Polska - Rosja, Stadion Narodowy. Czy będzie duszno czy zimno - pamiętajmy, że dla obu drużyn tak samo. Samego wydarzenia komentować nie będę, 38 milionów osób w tym kraju zna się na piłce lepiej niż ja. Zacytuję mojego szwajcarskiego przyjaciela, po meczu CZE-RUS powiedział: "Rosjanie to dziwna drużyna. Niekoniecznie na kolejnym meczu będą w formie, czasami nie spędzają nocy w hotelu". Cytat, koniec kropka ;-)

PS. Obiecuję że napiszę co ze Stadionami po Euro. Oczywiścle - jak zawsze - moim zdaniem. Temat mi niezwykle bliski.
Trwa ładowanie komentarzy...