Nie chcę, ale muszę czyli nie, nie, nie po raz pierwszy i ostatni

Piszę tu o UEFA EURO 2012. Cieszę się jak większość Polaków, że gościmy ten wielki turniej u siebie. Ale dzisiaj, zamiast jutrzejszego porannego wpisu, napiszę jeszcze raz. Raz jedyny wypowiem się komentując kuriozalne bzdury, które pojawiają się w odniesieniu do tego Stadionu. Z szacunku dla osób, które poświęciły 4 lata na pracę przy jego powstaniu.

Swoją młodość spędziłem na warszawskiej Pradze i Saskiej Kępie. Niecałe trzy kilometry od mojego bloku powstał, wraz z narodzinami kapitalizmu w Polsce, największy i najdziwniejszy bazar jaki można sobie wyobrazić. Bazar, który odebrał Pradze ogromny teren rekreacyjny, który spowodował, że w Parku Skaryszewskim przestaliśmy się czuć bezpiecznie. Powstało miejsce urągające centralnej części stolicy dużego europejskiego państwa. Na pewno znajdzie się wielu, którzy będą udowadniać jak ważny to był etap w rozwoju gospodarki rynkowej w Polsce. Jak świetny dla rozwoju miejsc pracy i importu a później - eksportu. Bo w końcu szara strefa to prawdziwie wolna część gospodarki. Zgoda, ważne ale najważniejsze - że ten etap kapitalizmu mamy już ze sobą, zamieniliśmy żenujące targowisko w centrum miasta na przestronne hale targowe w innym miejscu.

Dzięki zbiegowi okoliczności w 2008 roku, dane mi było dołączyć do projektu budowy Stadionu Narodowego. Stadionu, który był już wtedy zaprojektowany w sensie architektonicznym, ba, miał nawet pozwolenie na budowę.

Stadionu, który wtedy (w 2008 roku) wedle deklaracji wobec UEFA miał być zbudowany do grudnia 2011 roku. A więc półtora roku później, niż zagwarantowaliśmy jako kraj w tzw. umowie stadionowej, podpisanej w 2007 kiedy aplikowaliśmy o przyznanie nam ME w piłce nożnej.

To bardzo ważne - Stadion był już wtedy zaprojektowany, miał pozwolenie na budowę.
Więc dzisiejsze dyskusje na temat ogrodzenia (znacznie zresztą przez NCS przebudowanego tak, aby Stadion był bardziej dostępny), konstrukcji dachu (wyjaśnianej obszernie przez projektantów w 2010 roku nie zaś - przez żądnych sensacji dziennikarzy), garażu, czy wreszcie kosztów Stadionu (kosztorys który "odziedziczyłem" po moim poprzedniku był ok 300 milionów wyższy niż ostateczna cena uzyskana w przetargu) są dyskusjami spóźnionymi. O 4 lata.

Warto wyciągnąć za to jedną lekcję na przyszłość - projektowanie Stadionu bez jego przyszłego użytkownika, bez operatora, powoduje że gdy ten użytkownik ma już plan wykorzystania obiektu, zmiany są bolesne i kosztowne. Nie jest to jedynie polski problem, to samo dotyczy stadionu w Klagenfurcie (nigdy ostatecznie nie zmniejszonego wbrew szumnym zapowiedziom), Millenium Dome w Londynie (przekształconej kosztem kilkuset milionów funtów w najlepszą arenę koncertową Świata, The O2).

Bardzo wiele udało się w tym zakresie jeszcze trakcie budowy zrobić. To ogromna zasługa zespołu NCS, który nie tylko opracował koncepcję zarządzania Stadionem ale był też w stanie dopasować jego funkcje do rzeczywistych planów wykorzystania w przyszłości.

Dotyczyło to m. in. zmiany oświetlenia fasady ze świetlówek na LED, dzięki czemu oświetlenie tejże kosztuje grosze za to pozwala na generowanie pięknych efektów które podziwiają Warszawiacy. Zmiany technologii kiosków gastronomicznych - które zgodnie z wytycznymi "użytkownika" albo raczej "braku użytkownika" zaprojektowane były jak trzydzieści niezależnych "sklepików szkolnych", dobrych na długą przerwę ale nie - na Stadion wypełniony 60-tysięcznym tłumem. Zmiany technologii murawy, dzięki której na Stadionie można zorganizować każde wydarzenie a nie - tylko i wyłącznie mecze piłkarskie pomiędzy którymi głównym zadaniem operatora byłaby hodowla drogiego trawnika. Bardzo droga hodowla. Mnóstwo pracy, wykonanej przede wszystkim dzięki moim zastępcom, obecnie zarządzającym Stadionem.

W projekcie brakowało w ogóle wykończenia najważniejszych pomieszczeń Stadionu – lóż, loży prezydenckiej, biur, klubów, kuchni, restauracji, centrum konferencyjnego a także kaplicy. Taki to projekt zamówił Inwestor w latach 2007/2008.

Bawi mnie łatwość, z jaką "znawcy" krytykują przelewy awaryjne na dachu, które zaczynają się przelewać kiedy rynny nie są w stanie odbierać nadmiaru wody. Dach projektowała firma SBP, chyba jedyna która takie dachy projektuje (Warszawa, Kijów, Frankfurt, Chorzów, Vancouver, Bukareszt, Capetown). Wszystkie złe na pewno. Podobnie jak decyzja UEFA która zechciała zamknąć dach w duszny dzień i nie otworzyć go choćby na moment przed meczem aby stadion przewietrzyć. Tak jak otwieranie okien w domu czy w aucie. Za to na jednym z portali można przeczytać, że Kapler z Tuskiem zbudowali największą komorę gazową w Europie, wygrywając tym samym z projektem Speera i Hitlera.

Wykonawca podpisał umowę na budowę Stadionu zobowiązując się go wykonać w niezwykle krótkim czasie (24 miesięcy) oraz o wspomniane 300 milionów taniej, niż przewidywał kosztorys. Tak działa Prawo Zamówień Publicznych - cena była najniższa, przetarg wygrany. Nie wchodząc w szczegóły, trzy lata trwała batalia Wykonawcy o "odzyskanie" tych 300 milionów złotych. Nie udało się. Takie życie. I wiele konfliktów, działania wręcz na granicy szantażu. Wiele złego PR'u który szkodził inwestycji i wszystkim zaangażowanym stronom.

Wszyscy zainteresowani mogą przeczytać na stronie Stadionu: www.stadionnarodowy.org.pl treść porozumienia zawartego pomiędzy Podwykonawcami, którzy nie otrzymali swoich pieniędzy od Generalnego Wykonawcy a Narodowym Centrum Sportu reprezentującym inwestora. I można tam także przeczytać, że inwestor rozliczył się już z całości kontraktu i wszystkich zleconych i udokumentowanych robót dodatkowych. Gentelmen's agreement i Prawo Zamówień Publicznych idą tu ręka w rękę - co zostało zlecone, zostało lub zostanie rozliczone.

Z ilu zobowiązań nie wywiązał się Wykonawca wobec Podwykonawców - nie wiem. Za to dobrze wiem, z ilu nie wywiązał się wobec Inwestora. I nie dziwi mnie kara nałożona przez NCS, zgodnie z prawem i umową.

Nie chcę się odnosić do kwot wymienianych przez "anonimowych rozmówców" jako kwot należnych w ramach spornych roszczeń Wykonawcy. Bzdurnych, wydumanych i powtarzanych w myśl zasady, ze wystarczy powtórzyć coś kilka razy aby stało się prawdą. Ale proszę zapytać innych wykonawców na Stadionie – a było ich kilkunastu – czy NCS nie wywiązał się wobec nich z któregokolwiek ze swoich zobowiązań. Wykonawców tak ważnych systemów, jak nagłośnienie, CCTV. Wykonawcy wykończenia pomieszczeń dzięki któremu Stadion w ogóle mógł zostać przekazany do użytkowania. Wszystkich wybranych w tej samej procedurze zamówień publicznych.

Warto pytać o zdanie także drugą stronę. Tą stroną jest NCS i Zarząd, który - z wyjątkiem mojego odejścia - nie zmienił się od 2008 roku. Zarząd, dzięki któremu mamy Stadion porównywalny w Europie jedynie z Wembley, bardziej od tego ostatniego skomplikowany choć ponad dwukrotnie tańszy i budowany dwa lata krócej.

Chyba, że jest się już przekonanym do określonej tezy, wtedy jakakolwiek dyskusja jest zbędna.

Ogromne podziękowania dla całego Zespołu NCS i wszystkich pracujących przy budowie Stadionu za zaangażowanie, pracę pod wielką presją i końcowy efekt. Tego, co stworzyliście, nikt Wam nie zabierze ;-) Możecie być dumni.
Trwa ładowanie komentarzy...